sobota, 11 czerwca 2016

Dla kociaków - projekt DIY - legowisko z bluzy

W handlu dostępne są przepiękne legowiska dla zwierzaków, ale ja lubię zrobić coś po swojemu wkładając w to minimum zaangażowania i kosztów.
Zapraszam na fotoinstrukcję szycia legowiska z polarowej bluzy.


Moja bluza jest w rozmiarze XL, więc legowisko wyszło dość duże. Właśnie takie było mi potrzebne.
Najlepsza jest bluza bez zamków i kieszeni, ale jak się nie ma co się lubi... to się wypruwa, co się ma
wyprute kawałki materiału wykorzystałam do podszycia otworów po kieszeniach i zamku, a także do uszycia zabawek dla kotów
Na lewej stronie trzeba zaszyć górny otwór w bluzie, kształt zaszycia zależy zarówno od fasonu bluzy, jak i fantazji szyjącego. Ja zrobiłam takie "uszy"
Odwracamy bluzę na prawą stronę i zszywamy na linii pod pachami

Z włókniny silikonowej o dowolnej grubości wycinamy kawałek pasujący do wnętrza bluzy.
Może być też cienka pianka tapicerska
Ja użyłam podwójnej warstwy włókniny 120g/m o grubości 1 cm
Wymierzony i docięty kawałek wypełnienia odkładamy na bok, żeby nie przeszkadzało w szyciu.
 Zszywamy teraz rękawy z bokami bluzy tak, żeby szwy były na spodzie powstającego legowiska.
W międzyczasie odganiamy ciekawskie koty zaglądające nam przez ramię

Kiedy rękawy mamy już doszyte do boków, wkładamy do środka nasze wypełnienie i dokładnie je dopasowujemy do kształtu otworu.
Teraz zszywamy dół bluzy, prowadząc szew w niewielkiej odległości od krawędzi. 

Żeby środek się nie przesuwał w trakcie użytkowania i w czasie prania, najlepiej przepikować całość kilkoma szwami. Wzór pikowania zależy od możliwości maszyny do szycia jak i fantazji szyjącego.
Mój jest maksymalnie uproszczony.
Pozostaje teraz wypełnienie tunelu utworzonego przez rękawy i górę bluzy. Można wykorzystać do tego zawartość kołdry, poduszki, pociętą gąbkę.
Czas na testowanie
Ok. Można wypełniać dalej.
Tak, teraz duuużo lepiej
Aby zamknąć tunele można końcówki rękawów zszyć na maszynie lub trochę ozdobniej 
"złapać" w kwiatki igłą i nitką. Trochę tak jak cukierek.
Moje dzisiejsze legowisko pozostało otwarte z jednej strony, ponieważ takie było mi potrzebne. 
Następnym razem pokażę jak zrobić bardziej kameralny kącik dla naszego pupila. 
Ale taki też im się podoba.




Na tym zdjęciu widać jeszcze uszyte zabawki: ogon i serducho. Moje kociaki uwielbiają takie.

Jak Wam się podoba? 















czwartek, 9 czerwca 2016

Biżuteria w nowej oprawie

Biżuteria schowana w szufladzie zwyczajnie zostaje zapomniana. 
Zwykle są to bardzo ładne ozdoby, których codziennie nie ma możliwości nosić.


Po dużym sukcesie praktycznego zastosowania ramki na biżuterię, którą możesz zobaczyć tutaj, zabrałam się za przeróbkę półeczki wykonanej w ramach szkolnej pracy technicznej mojej gimnazjalistki.

Półka została zrobiona własnoręcznie z oparcia drewnianego łóżka piętrowego. Pomalowana akrylową farbą i ozdobiona starą ramką i wycinanką z papieru. Niestety nie mam zdjęć z tego etapu. 
Koronka dobrze się sprawdziła jako nośnik kolczyków, więc plecy półeczki zrobiłam z czarnej koronki w motylki
przymocowałam ją małymi gwoździkami od tyłu półki i odcięłam niepotrzebny kawałek
w górnej części zamocowałam małe haczyki 
pierwsza przymiarka
dodałam z przodu kilka małych boazeryjnych gwoździków i ramkę razem z uchwytami pomalowałam matową czarną farbą w sprayu

a teraz najlepsze... zawieszanie zgromadzonych skarbów


oj... trzeba było wykorzystać skrzynkę po jabłkach...


Córci efekt się spodobał. Jestem ciekawa Waszych opinii






wtorek, 7 czerwca 2016

Kosze kwiatowe z odzysku

Po wielu latach leżakowania w piwnicy












wreszcie nabrały kolorów i zobaczyły słońce. 

Inwestycja ogromna!!! Całe 18,00 złotych za dwie puszki farby.
Na doniczkach plastikowych też się dobrze sprawdza, polecam takie malowanie. 
Koniecznie w rękawiczkach.


Różany barek do gabinetu

Dzisiaj rzecz o barku, który po odnowieniu miał służyć jako pomocnik w gabinecie. Chciałam uzyskać mebelek nie rzucający się w oczy, białe blaty i ogólne wrażenie szpitalnej sterylności. Wyszło zupełnie inaczej, ale przeznaczenie na razie pozostało... 
...do czasu odnowienia metalowego stelażu.


Jakiś czas temu kupiłam za grosze sfatygowany barek. Uwielbiam barki i mobilne mebelki.
Takie zwyczajne i zniszczone rzeczy są świetną bazą do nauki technik odnawiania i eksperymentów. Gorzej już nie mógł przecież wyglądać.


Odkręciłam blaty i zabrałam się za malowanie eksperymentalną mieszanką farb.

Efekt bieli nie był zachwycający, bo zwykła płyta meblowa przedzierała się strukturą spod kilku warstw farby. 
Na dodatek na drugi dzień pojawiły się żółte plamy na farbie, których wcześniej nie było widać.

Nie zależało mi tak bardzo na białym barku, więc do farby domieszałam pigmentu

i skorzystałam z kryjących właściwości serwetek 
Serwetki kleiłam na lakier wodny, szybko i sprawnie. Do osób cierpliwych nie należę i lubię uczyć się na własnych błędach. Takie lekcje zapamiętuje się dużo lepiej i zawsze można odkryć coś nowego

W tak zwanym międzyczasie poeksperymentowałam z pudełkiem, które miałam pod ręką, a rozmiarem pasowało do barku.
Musiałam położyć kilka warstw białej farby akrylowej, żeby wzmocnić strukturę pudełka i uzyskać chociaż częściowy efekt zmywalnej powłoki
I tak oto dzisiaj wygląda mój barek, który nie miał być wcale romantyczny



Na razie czekam z odnowieniem stelaża. Myślę nad czarnym matem lub antycznym złotem, oczywiście w sprayu, bo z pędzlem nie zamierzam się męczyć.

A w gabinecie i tak stanął, choć nie do końca się tu dobrze czuje. Taki "tymczasik".