poniedziałek, 24 września 2018

Ława jak malowana.

Ława kuchenna od nowa
Dzisiaj tak na szybko, bo pomysł wart naśladowania. Troszkę dodałam od siebie, a właściwie odjęłam nieco. Jakiś czas temu widziałam u kogoś malowane tkaniny obiciowe i nadarzyła się właśnie okazja, żeby poeksperymentować.
Do malowania użyłam szarej farby lateksowej, takiej do ścian oraz wosku wybielającego. Wosk nadaje malowanej tkaninie miękkości i bardzo dobrze utrwala i zabezpiecza. Moja ława wytrzymała rok w świetnej formie. Dzisiaj doczekała się nareszcie malowanych boczków.
Do tematu wrócę z pewnością, bo czeka mnie większe wyzwanie w postaci kanapy.


Efekt nierównej struktury jest zamierzony,  jednolicie gładką powierzchnię można również uzyskać farbą jednokolorową  i stosując wosk bezbarwny.


Najważniejsze, żeby nie materiał nie był uszkodzony, ale niewielkie ubytki też można zamaskować gęstą farbą. 



Do malowania części z okleinowanej płyty użyłam białej emalii akrylowej dla plastyków i czarnej farby pigmentowej z marketu budowlanego. Emalia pięknie się rozprowadza, szybko schnie  i genialnie kryje, a pigment pozwolił na uzyskanie różnych odcieni szarości.


A tak wyglądała ława przed malowaniem. 
Na zdjęciu jest druga część narożnej kuchennej ławy, która czeka na swoją kolej do odnowienia.


poniedziałek, 5 lutego 2018

Oliwkowa mata i wiklinowy kosz

Takie znalezione, porzucone coś... nie mogłam przejść obojętnie obok.... hihihi

Papier ścierny, skrobak i czyszczenie resztek starego lakieru. Potem farby akrylowe i serwetki oliwkowe. Na wierzch lakier wodny i  gotowe.






Pracy przy macie było niewiele, więc aby pędzli na darmo nie brudzić... pod ręką miałam wysłużony kosz wiklinowy

 muśnięcie wyblakłej wikliny białą farbą akrylową, dodatek czarnego pigmentu i zabezpieczenie lakierem wodnym



I jeszcze pojemniczek na coś... razem taka kompozycja



sobota, 11 listopada 2017

Szafka pomocnik

Taka szafka PRL, z odzysku, bo ktoś wyrzucił. Lubię starocie i to takie, z którymi nie trzeba obchodzić się delikatnie. Trochę eksperymentów z farbą, woskiem, lakierem i z końcowego efektu jestem bardzo zadowolona.

Pomalowałam szafkę dwa razy szarą lateksową farbą, troszkę przyciemniłam gdzieniegdzie czarnym pigmentem, wzmocniłam białym woskiem i.... polakierowałam wodnym lakierem. Tak, tak... polakierowałam woskowaną powierzchnię. Efekt? Jak dla mnie więcej niż zadowalający.

Najbardziej podoba mi się efekt widocznej struktury drewna. Co prawda, gdybym była perfekcjonistką uzupełniłabym przed malowaniem ubytki  na krawędziach mebelka... ale nie jestem. Dla mnie takie znaki czasu sprawiają, że meble mają duszę.













niedziela, 27 listopada 2016

Sprzątanie szafy

Zawsze znajdzie się jakaś rzecz, której szkoda wyrzucić. 
Satysfakcja z nadania nowej funkcjonalności jest bezcenna.














sobota, 11 czerwca 2016

Dla kociaków - projekt DIY - legowisko z bluzy

W handlu dostępne są przepiękne legowiska dla zwierzaków, ale ja lubię zrobić coś po swojemu wkładając w to minimum zaangażowania i kosztów.
Zapraszam na fotoinstrukcję szycia legowiska z polarowej bluzy.


Moja bluza jest w rozmiarze XL, więc legowisko wyszło dość duże. Właśnie takie było mi potrzebne.
Najlepsza jest bluza bez zamków i kieszeni, ale jak się nie ma co się lubi... to się wypruwa, co się ma
wyprute kawałki materiału wykorzystałam do podszycia otworów po kieszeniach i zamku, a także do uszycia zabawek dla kotów
Na lewej stronie trzeba zaszyć górny otwór w bluzie, kształt zaszycia zależy zarówno od fasonu bluzy, jak i fantazji szyjącego. Ja zrobiłam takie "uszy"
Odwracamy bluzę na prawą stronę i zszywamy na linii pod pachami

Z włókniny silikonowej o dowolnej grubości wycinamy kawałek pasujący do wnętrza bluzy.
Może być też cienka pianka tapicerska
Ja użyłam podwójnej warstwy włókniny 120g/m o grubości 1 cm
Wymierzony i docięty kawałek wypełnienia odkładamy na bok, żeby nie przeszkadzało w szyciu.
 Zszywamy teraz rękawy z bokami bluzy tak, żeby szwy były na spodzie powstającego legowiska.
W międzyczasie odganiamy ciekawskie koty zaglądające nam przez ramię

Kiedy rękawy mamy już doszyte do boków, wkładamy do środka nasze wypełnienie i dokładnie je dopasowujemy do kształtu otworu.
Teraz zszywamy dół bluzy, prowadząc szew w niewielkiej odległości od krawędzi. 

Żeby środek się nie przesuwał w trakcie użytkowania i w czasie prania, najlepiej przepikować całość kilkoma szwami. Wzór pikowania zależy od możliwości maszyny do szycia jak i fantazji szyjącego.
Mój jest maksymalnie uproszczony.
Pozostaje teraz wypełnienie tunelu utworzonego przez rękawy i górę bluzy. Można wykorzystać do tego zawartość kołdry, poduszki, pociętą gąbkę.
Czas na testowanie
Ok. Można wypełniać dalej.
Tak, teraz duuużo lepiej
Aby zamknąć tunele można końcówki rękawów zszyć na maszynie lub trochę ozdobniej 
"złapać" w kwiatki igłą i nitką. Trochę tak jak cukierek.
Moje dzisiejsze legowisko pozostało otwarte z jednej strony, ponieważ takie było mi potrzebne. 
Następnym razem pokażę jak zrobić bardziej kameralny kącik dla naszego pupila. 
Ale taki też im się podoba.




Na tym zdjęciu widać jeszcze uszyte zabawki: ogon i serducho. Moje kociaki uwielbiają takie.

Jak Wam się podoba?